Etykiety
Kategorie: przemijanie, czas, kot, łzy, wiatr,
Śmierć samotności
12 sierpień 1995, Szczecin
To,co mnie
napędza
jak zegarek z kurantem
to nadzieja,
nadzieja, że pewnego dnia...
... firanka drżąca,
wzrok kota,
pusty kubek po kawie
i zmięta poduszka
poczują...
że pewnego dnia...
...nieludzki mebel,
pusty wazon,
żyrandol
zakwitną...
że pewnego dnia...
... czyjeś kroki w drzwiach,
czyjś uśmiech,
czyjeś dłonie...
że umrze moja samotność.
W głębinie dusza ma mieszka
18 czerwiec 1995, Szczecin
Zgubiłam duszę.Jedwab uczuć pękł,
ciągnięty w nieskończoność.
Trzask niczym uderzenie w twarz
i drogą gwiazd, drogą szaloną
toczy się czucie niczym zbiór korali.
W odmęty ciemne, zimne, bezludne,
niby pierścionek ciśnięty w otchłań,
tako ja płynę.
- w głębinę, w głębinę -
Cudem mi było ciemne futro kota,
lśniące, piękniejsze niż brylanty cienia,
niczym rozcięta, rozhukana ziemia...
- w czerń, w czerń -
Zgubiłam duszę - znaleźć ją muszę.
Otchłań straszliwa
- jedwab pozszywam,
odnajdę świat
jak skrzydło kruka.
Duszy swej szukam
w czerni,
w głębinie. –
znajdę,
wypłynę.
- drżę -
Kot
28 luty 1995, Szczecin
Drżące ciałko na parapecienie wie co to las
ani wielkie przestrzenie
dla niego świat zamyka się
w czterech ramach okien
i jest bardzo duży
kiedy myje się szorstkim językiem
nos oczy uszy i pazury
nie myśli o skrzydłach ptaków
trzepoczących na drzewie
drżace ciałko na parapecie
zagubione w ogromnym zaoknem
czeka na zbawczy dotyk
ograniczających rąk.

