Etykiety
Zawirowania
24 luty 2001, Szczecin
A świat mój zbyt realny?Realny aż do bólu.
Kroplami krwi przecieka
przez rozstawione palce.
Czy wczoraj kiedyś było?
Czy jutro będzie jeszcze?
I czy dzień, który mija,
przemija już na zawsze?
Mój umysł wciąż wiruje
i ciało me się kręci
i nawet każdy uśmiech
powraca do mnie wreszcie.
Jak wiele takich wspomnień?
Jak wiele wyobrażeń?
I ile jeszcze zdołam
w me słowa wlepić treści?
Obudzę się z letargu,
otworzę wyobraźnię,
a w ognie przedwieczorne
wmiesza się błękit ranków...
Mój okrzyk rozpaczliwy
w świergocie wróbli zgaśnie.
Odbicie mojej twarzy
w zapachu majeranku...
Kategorie: krew, przemijanie,
XXX
21 wrzesień 2000, Szczecin
By pisać dobre wierszetrzeba mi cierpienia
musi się serce łzami
zalewać do głębi
musi samotność podejść
i duszę wyziębić
Wtedy dopiero w słowach
szukam ukojenia
Kiedy na oczy schodzi
całun mgły wilgotnej
a usta drżą
jak gdyby obłożone lodem
wtedy między jesienie
swoje myśli wiodę
i piszę wiersze długie
i bardzo markotne.
Kocham smutne jesienie
gdy lipy łysieją
Kiedy widzę jak gęsi
zbierają się w kliny
w takie oto deszczowe
wrześniowe godziny
moje wiersze rozstają
się z całą nadzieją.
Liryka wieczorna
02 grudzień 1999, Szczecin
A przecież lubię te puste wieczory –czas przepędzam dumnie.
Za oknem zima,
noc – księżyc zbudzony.
Lubię wieczory, gdy Cię nie ma u mnie.
W takie wieczory
kawa mnie upaja,
księżyc otula mnie swymi myślami,
zima z łez suszy,
ochłodzić się stara
i noc otacza swoimi gwiazdami.
I przecież lubię te puste wieczory,
bez Ciebie przecież,
pełne nocnej ciszy.
To tak, jak gdybyś
był tu blisko przy mnie.
Wejdź proszę...
Zima szepcze wiersze – słyszysz?
Pożegnanie
21 listopad 1999, Szczecin
A ja siedzę w pokojui czas
upycham w kącie pod szafą
W górze gwiazdy
ich zimny blask...
To znak dla tych
co zrozumieć go potrafią...
Kiedyś
może za dzień
lub za dwa
gdy już upchnę czas
jak ktoś przeklęty
pójdę drogą
do nieba
do gwiazd
w wiecznej pustki
zapadnę odmęty
Czy to słyszysz?
Dudni w żyłach krew
Ostry błysk
wolność zwróci kroplom
Rama w oknie
- prozaiczny krzyż
Księżyc w górze
cisza
i samotność
Patrzę w sufit
szelest kocich łap
z żył ucieka
kap... kap... kap...
Mój kot
21 listopad 1999, Szczecin
W mym kociewszystkie zaklęte fantazje
goszczą
by nagle ujrzeć światło słońca.
Mój kot ma bowiem
wielką wyobraźnię
i może marzyć
i wierzyć bez końca.
Budzi się w nocy
i wzrok rozmarzony
kieruje na mnie.
W oczach widać knieje
i zbrojne hufce
pędzącego gońca
stado Wiewiórek
- wiatr zniszczenia wieje...
A potem wieża
a nad nią jaskółka
Jaskółka woła –
nie – to krzyk rozpaczy...
„Za moją Mistle!”
ktoś z otchłani krzyczy...
A potem zamieć i pochód tułaczy
I nagle koniec
kot mój zamknął oczy
Teraz śpi, marzy o nowych zdarzeniach?
W mym kocie
wszystkie zaklęte fantazje
Trzeba je tylko odczytać z spojrzenia.
Kategorie: kot,

