Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Przed Wielkanocą

Przed Wielkanocą

02 kwiecień 2010

Przed Wielkanocą

Przed tymi świętami spokojnie płynie mi czas. Dużo ruchu: biegania do tramwajów i autobusów, mycie okien, sprzątanie, zakupy na rynku. Potem leniwe wieczory przed telewizorem z padem w ręku lub na kanapie z książką.

Kulinarnie bez rewelacji, choć smacznie. Szybkie dania w 20 minut, eksperymentalne smaki, a jednak sukcesy - zajadamy się potem obiadem i decydujemy - do powtórzenia lub nie. Dużo do powtórzenia.

Ava zaszczepiona, zadowolona, przedpołudnia spędza na balkonie tropiąc wiosnę. Niedługo wymienię jej ziemię w skrzynce, posadzę zioła i kwiaty, trawę do pogryzania. Zrobię jej małą dżunglę i niech tam siedzi.

Sielankowo. Na uczelni na luzie, potem mnóstwo czasu dla siebie, szykują się strony do robienia, w domu wszystko jak chcę.

Nudzę się. Tak potwornie się nudzę, że mam ochotę wyć. Zero pożywki dla umysłu, zero nowych wyzwań, wszystko już było i nihil novi. Za łatwo mi to wszystko przychodzi, przydałoby się coś nowego. Jakaś nowa pasja, namiętność, coś, co powstrzyma mnie od przywalenia głową o ścianę.

Komentarze - Marzec

Marzec

08 marzec 2010

Robię wielkie nic. To znaczy niedokładnie, bo w sumie ciągle jestem zajęta, tylko jakoś nie widzę efektów. I ochoty takiej konkretnej nie mam kompletnie na nic.

Nie piszę tutaj, bo chwilowo nie ma o czym.

Trwam w letargu, resztki Weny wykorzystując w opisie przepisów na blogu kuchennym. Najchętniej po prostu przespałabym te dni i obudziła się w maju.

Dziś jest Dzień Kobiet. Znudzona odhaczam w Google Reader'ze kolejne notki z tulipanami. Dobijające, moje ukochane kwiaty, o których przez cały rok nikt nie pamięta, 8-ego marca nagle podbijają serca wszystkich kobiet. Czekam aż ta fala minie i znów będę się mogła nimi zachwycać jako jedyna. Niesamowicie wredną babą jestem.

Komentarze - Przedwiośnie

Przedwiośnie

25 luty 2010

Choruję sobie. Po walentynkowym zatruciu wszystko się posypało - bolą mnie nerki i plecy, ogólnie słabo się czuję.

Co rano za oknem witają mnie mgła i zawroty głowy. W ciągu dnia mgła się unosi, a moje ciśnienie wyrównuje. Przedwiośnie, i nic więcej nie trzeba.

Planuję spokojny wieczór w kuchni, nad truflami. Pogadam z dziadkiem, powiem mu, że dostałam etat na uczelni i że pewnie byłby dumny. Powiem mu, że trochę zmęczona jestem tworzeniem stron, że szukam czegoś nowego. Gdyby żył, pogładziłby mnie zgrubiałą dłonią po policzku i powiedział, że we mnie wierzy. "Moja wnusia". Teraz pewnie się tylko uśmiechnie. A jednak kojąca jest myśl, że mogę z nim czasem porozmawiać.

Komentarze - Isn't it wonderful?

Isn't it wonderful?

16 luty 2010

Od dwóch tygodni ciągle jestem w biegu i nie mogę złapać tchu. Dziś też, niedawno wróciłam ze Szczecin Dąbia. Jadąc cieplutkim tramwajem dziękowałam wszystkim zrządzeniom losu, które pozwoliły mi mieszkać w miejscu z idealnym dojazdem. Z idealnym dojazdem WSZĘDZIE. Niewiarygodna sprawa.

W każdym razie gnając przed siebie, nie nadążam z łapaniem chwil. Gdzieś mi się to wszystko zlewa w jedną całość. W jedną, absolutnie pewną całość - idzie wiosna!

Ja wiem, za oknem nadal biało i śnieg dzisiaj prószy od rana, ale upieram się przy swoim. Wiosna nadchodzi! Tuż za rogiem poprawia płatki pierwszym przebiśniegom. Wczoraj widziałam ją w pąkach magnolii przed domem, śpiewał o niej dzwoniec na topoli. A dziś potwierdza to jasność za oknem i zakochana para kaczek przycupnięta w śniegu.

I nie ma co biadolić, że zima to zima. Jak jest zima, to musi być zimno. A jak jest przy tym biało i śnieżnie, to jest pięknie. Zawsze zachwycał mnie wirujący taniec śniegowych płatków. Taki spokojny, delikatny, niemalże czuły. Jak pocałunek widmowych ust na policzku. Chłodny i zwiewny. Aż chce się unieść głowę, przymknąć oczy i zawirować wraz z nimi.

Suteki da ne?

Komentarze - Spacer po lodzie

Spacer po lodzie

24 styczeń 2010

Gdzie się nie zwrócę, tam słyszę, jak wszyscy narzekają na zimę. Że zaśnieżone ulice, że mróz, że ślisko. Spadł śnieg, przykrył ziemię, nie zmienił się w ohydną breję w ciągu trzech dni, więc mamy zimę stulecia.

Media donoszą:

"Ostatni raz wyjątkowo sroga zima miała miejsce z 1986 na 1987 rok. Wówczas to zamarznięty był prawie cały Bałtyk z wyjątkiem niewielkiego fragmentu w centralnej części morza.(...)

Iście polarne zimy zdarzały się w dawnych czasach. W XIV wieku Bałtyk był tak pokryty lodem, że stawiano na nim karczmy. W oberżach tych wprawdzie nie dało się spać, ale można było otrzymać jedzenie i napitek."

A ponieważ jest niedziela, -15 na termometrach, więc pojechaliśmy nad Bałtyk, żeby sprawdzić naocznie, jak ten kataklizm klimatyczny w rzeczywistości wygląda.

Drzewa na trasie stoją w ciszy. A zimą nad morzem jest... pięknie. Biało, lodowo,  fale omywają zmarznięty brzeg. I wcale nie jest tak zimno. A już na pewno nie da się karczmy na Bałtyku postawić, chyba że na palach. I lodu jakoś spektakularnie też więcej nie ma.

Za to jest pusto - w pubach, kawiarniach, na molo i w uliczkach. Mróz wypłoszył ludzi, pozamykał ich w domu, media nastraszyły odmrożeniami. Jak wiele omija, gdy wierzy się gadającym głowom, a nie sprawdza samemu.

Na przykład spacer w słońcu, pod zimowo błękitnym niebem, po zimowo uśpionej plaży.

Usagi

1, 2, 3, 4,

Strona 1 z 4

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.